Twój siodło rowerowe na wieczornej przejażdżce po pracy jest w porządku – ale na 80-kilometrowej wycieczce staje się udruką? To nie jest przypadek. To, co sprawdza się na krótkich dystansach, na długich trasach często całkowicie zawodzi. Dowiedz się, na czym naprawdę polega wybór siodła rowerowego na długie trasy – i jak zsiądziesz z roweru bez bódu po 100+ kilometrach.
Dlaczego Twoje siodło jest w porządku na krótkich dystansach, ale zawodzi na trasach?
Większość siodł rowerowych wydaje się komfortowa przez pierwsze 30 minut. Niektóre nawet przez pierwszą godzinę. Jednak na długich trasach ukazuje się prawdziwy obraz – i wiele siodł bezlitośnie zawodzi.
Problem nazywa się: czas. Ciężar na kościach kulszowych, obszar krocza i otaczające tkanki kumulują się przez godziny. To, co przy 30 minutach jest barely odczuwalne, po 90 minutach staje się nieprzyjemne, a po trzech godzinach bolesne. Twój organizm sygnalizuje w ten sposób, że rozkład nacisku jest niewłaściwy.
Od około 45 do 60 minut widać, czy siodło naprawdę do Ciebie pasuje. Przed tym czasem prawie każde siodło jest wystarczająco wygodne. To jest powód, dla którego tak wielu rowerzystów jest początkowo zadowolonych po zakupie siodła – i dopiero na pierwszej dłuższej trasie zauważają, że coś jest nie tak.
Dodatkowo: krążenie staje się kwestią. Na krótkich dystansach Twój organizm bez problemu kompensuje lekki ucisk na nerwy i naczynia krwionośne. Na długich trasach ten ucisk staje się stanem stałym. Drętwienie, mrowienie i ból w okolicy krocza są skutkiem – i wyraźnym znakiem, że siodło nie nadaje się na długie dystanse.
Mówiąc krótko: komfort na początku nie oznacza przydatności na długie dystanse. Siodło rowerowe na długie trasy musi działać przez godziny, a nie tylko przez pierwsze minuty.